Skip to content Skip to footer
Ładowanie Wydarzenia

« Wszystkie Wydarzenia

De morbis capitis et tristitia animae. O chorobach głowy i smutku duszy

10 maja 20249 lutego 2025

De morbis capitis et tristitia animae. O chorobach głowy i smutku duszy, wystawa, sztuka dawna, linoryt, pejzaż, malarstwo, rzeźba, portret, niezła sztuka
De morbis capitis et tristitia animae. O chorobach głowy i smutku duszy, wystawa, sztuka dawna, linoryt, pejzaż, malarstwo, rzeźba, portret, niezła sztuka
Wystawa De morbis capitis et tristitia animae. O chorobach głowy i smutku duszy

Wszyscy jesteśmy szaleni, tak że trudno powiedzieć, kto z nas najbardziej – pisał w XVII stuleciu wielki Robert Burton, anglikański duchowny i humanista, autor słynnego dzieła pt. Anatomia melancholii, czym ona jest, z jej wszelkimi odmianami, przyczynami, objawami, rokowaniem i kilkoma sposobami jej leczenia (1621 r.).

Pięć wieków później nic się nie zmieniło, stan permanentnego szaleństwa w świecie, ludzkiego obłędu, pychy i występków, wyrosłych z umysłów szaleńców trwa. Świat szalonych bywał niebezpieczny, niebezpieczny bywał także świat melancholii, obezwładniającej, odbierającej moc, prowadzącej ku ciemności…

Podjęliśmy próbę stworzenia wystawy, chcąc wydobyć z niebytu zapomniane dzisiaj postaci historyczne, ale także przywrócić pamięć tysiącom bezimiennych chorych, torturowanych i poniżanych, zamkniętych w lochach mroku lub oddających się rytuałom religijnym w odległych sanktuariach, w celu uleczenia. Wystawa ta, jest opowieścią, o wielowiekowym odbiorze chorób szczególnych, o spojrzeniu na cierpiących apoplektyków, wykluczonych epileptyków, owładniętych marazmem melancholików, szaleńców trwających we władzy demona, sparaliżowanych własnym obłędem, którzy przecież stawali się jedynie lustrzanym odbiciem reszty szalonego społeczeństwa uważającego się za „pozornie zdrowych”.

Czy można jednak bezkarnie opowiedzieć o szaleństwie, nie poddając się osądowi bycia szalonym? Tłumaczy nas jedynie przestrzeń – średniowieczny Szpital św. Ducha – miejsce wyjątkowe, z mroczną i jednocześnie piękną przeszłością, ostoja wykluczonych, niechcianych i równie mocno osamotnionych nędzarzy, których świat przenikał się wszak ze światem szaleńców bożych. Tylko w tym miejscu mogliśmy odważyć się w swoim szaleństwie na próbę stworzenia tejże wystawy…

Część pierwsza ekspozycji wprowadza widza do sfery przynależnej szaleństwu społeczno-jednostkowemu i alegorycznej melancholii. Zaprezentowano tu trzy portrety postaci historycznych, które dotknęło szaleństwo bądź apopleksja (Portret księcia Albrechta Fryderyka Hohenzollerna, Malarz gdański (Anton Möller?), koniec XVI w., kopia portretu z ok. 1570 r. z Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie; Portret Jana Zygmunta Hohenzollerna, autor nieznany, XVIII w. (kopia obrazu z wieku XVII) z Muzeum im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Kętrzynie; Portret Fryderyka Wilhelma IV – Króla Prus, Wilhelm Wach, poł. XIX w. z Muzeum im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Kętrzynie). Postacią wyróżnioną uczyniono tu (z oczywistych względów) księcia Prus – Fryderyka Albrechta, cierpiącego na schizofrenię paranoidalną, zwanego przez poddanych der gnädige blöde Herr (łaskawy głupi Pan). Fryderyk Albrecht reprezentuje typ renesansowego księcia-melancholika, jest figurą XVI-wiecznego władcy, spełniającego modny wówczas wzorzec kulturowy.

Odrębną strefę stanowi w tej części ekspozycji ikonografia Melancholii, utożsamianej z Grzechem Lenistwa/Gnuśności, oraz pojmowanej jako usposobienie/ temperament/ kondycja psychiczna. Melancholik miał być ociężały i powolny, bowiem czyniła to jego zimna wewnętrzna natura.

Lenistwo, kwatera, grzech główny, grafika, litografia, sztuka dawna, sztuka XVII w., niezła sztuka
Lenistwo, kwatera tablicy z Alegoriami Grzechów Głównych | XVII w., kościół pw. św. Barbary, Rumian, fot. Bożena i Lech Okońscy

W średniowieczu melancholik uosabiał kogoś, kto jest leniwy fizycznie, kto nie pracuje, wymiguje się od zadań, kto przedkłada sen i odpoczywanie nad powierzone mu czynności życiowe. W renesansie lenistwo nie obejmuje tylko gnuśności fizycznej, ale nade wszystko marazm umysłowy, wyobrażając twórczą i artystyczną niemoc, co miało wynikać z melancholii. Dotykająca melancholików Acedia (czyli apatia, lenistwo, zniechęcenie, wyczerpanie) wyrażała dodatkowo szczególny rodzaj wyobcowania od ludzi i świata. Na wystawie Alegorię lenistwa ukazaną w geście melancholii prezentuje niezwykle oryginalna Tablica z Alegoriami Grzechów Głównych z kościoła pw. Św. Barbary w Rumianie.

Z kolei melancholia jako usposobienie określające stan ducha konkretnych postaci biblijnych doskonale została zobrazowana w ujęciach portretujących m.in. proroka Jonasza i św. Marię Magdalenę. Wizerunek obu tych postaci powielał często charakterystyczny gest podparcia głowy ręką. Od czasów starożytnych gest ów symbolizował żałobę, ale także cierpienie, zamyślenie i smutek. W taki właśnie sposób od czasów starożytnych aż do nowożytności ukazywano biblijnego proroka Jonasza, jak i św. Marię Magdalenę, której przedstawienia w wieku XVII i XVIII zaczęły zastępować ikonografię św. Hieronima, wyobrażając medytację i kontemplację nad śmiercią. Gest melancholijny i stan zamyślenia ukazują na ekspozycji dzieła: Złożenie do grobu, ze sceną Zwiastowania i fundatorem (jedną z bohaterek obrazu jest Maria Magdalena), 1615 r. z bazyliki pw. Najświętszego Zbawiciela i Wszystkich Świętych w Dobrym Mieście oraz skrzydło ołtarzowe ze sceną prezentującą Biblijnego Jonasza odpoczywającego po nawróceniu mieszkańców Niniwy, z kościoła pw. Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Łukcie (1583/1600 r.).

 malarz częstochowski Jan C. W., Pokutująca Maria Magdalena, malarstwo, portret, sztuka XVII w., niezła sztuka
malarz częstochowski Jan C. W., Pokutująca Maria Magdalena | 1669 r., Sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej w Gidlach, fot. Bożena i Lech Okońscy

O swoistej przewrotności ikonografii melancholii przekonuje dodatkowo obraz Pokutująca Maria Magdalena, autorstwa malarza częstochowskiego Jana C. W. z 1669 r., z Sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej w Gidlach, na którym nastrój medytacji przynależny Marii Magdalenie złączono z symboliką towarzyszących jej przedmiotów i roślin, zwłaszcza dyni – jednoznacznie kojarzonej z melancholią.

Część druga prezentuje różnorodne sposoby leczenia melancholii, epilepsji, szaleństwa, wścieklizny czy apopleksji, takie jak: ziołolecznictwo, gest wotywny (składanie wotów proszalnych w sanktuariach i kościołach) czy trepanacja.

Zabieg trepanacji (mający uwolnić chorego od demona odpowiedzialnego za choroby głowy) obrazuje na ekspozycji czaszka użyczona z Katedry Anatomii UJ CM w Krakowie (pochodząca pierwotnie z krypty kościoła pw. św. Mikołaja w Sławkowie). Leczenie apteczne depresji i padaczki obrazują dwa naczynia fajansowe z XVIII wieku, pochodzące z kolekcji prywatnej Pana Emila Przepiórskiego. Bogaty zakres wykorzystywania naturaliów zilustrowano kompozycjami z suszonych roślin, korzeni i owoców, nawiązujących do nowożytnych, malowanych martwych natur. Kompozycje te wykonała artystka Mayra Wojciechowicz, która od wielu lat zajmuje się tworzeniem artystycznych ziołowo-kwiatowych mandali. Gest wotywny prezentuje niezwykłej urody, pełne hermetycznego symbolizmu XVII-wieczne, srebrne wotum z sanktuarium na Jasnej Górze, przedstawiające ropuchę z męską twarzą. Już w czasach starożytnych wierzono, iż niezrównoważone stany emocjonalne kobiet są powodowane przez macicę, która jako samodzielny organ, nękana głodem, przemieszcza się czyniąc w ciele i na umyśle wiele szkody. Próbując wyobrazić sobie zwierzę, do którego można by przyrównać macicę, m.in. dzięki ilustracjom zamieszczanym w traktatach medycznych, ukazujących macicę jako dwurożny organ, przypisano jej podobieństwo do miękkiej, płaskiej i dwurożnej ropuchy. Wotywnej ropusze towarzyszy Afisz skierowany do syndyków (Francja, 1781 r.), pochodzący z prywatnej kolekcji Pana Emila Przepiórskiego, informujący o sposobach postępowania z chorymi w przypadku wystąpienia wścieklizny i stanów epidemicznych.

Ostatnia część ekspozycji została poświęcona histerii tanecznictwa i epilepsji. Obie choroby posiadały wspólnych patronów – św. Wita i św. Jana Chrzciciela, obie też przenosiły chorych w inny wymiar, w „ponadczas” własnego ciała, które w chorobie stawało się bytem odrębnym, samodzielnym, niepokornym i w jakiś sposób przerażającym osoby postronne – widzów spektaklu ataku padaczkowego czy tanecznej furii.

Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, iż epilepsja w średniowieczu, jak i w czasach nowożytnych, była schorzeniem wszechpotężnym i wybitnie częstym, o czym świadczy popularność i wielkość patronów od padaczki, ze św. Walentym i św. Janem Chrzcicielem na czele. Epileptycy, traktowani jak zwierzęta, jak drugi sort ludzi, okrutnie doświadczani torturami, pokładali nadzieję na wyleczenie właściwie tylko w owych świętych i przynależnych im formułach rytualnych uleczeń.

Ta część ekspozycji prezentuje również swoisty katalog ujęć św. Jana Chrzciciela, koncentrujących się na dramacie Jego męki, ujawniających głównie akt dekapitacji i wizerunek samej odciętej głowy proroka, prezentowanej na półmisku jak złowieszczy pokarm (Ścięcie głowy św. Jana Chrzciciela, warsztat gdański, XVII w. z Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie; Salome z głową św. Jana Chrzciciela, XVII w. z Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie; Głowa św. Jana Chrzciciela na misie, XIX w. z Muzeum Diecezjalnego w Rzeszowie; Głowa św. Jana Chrzciciela, Stanisława Drabczyńskiego, 2009 r. z kolekcji prywatnej w Krakowie; Głowa św. Jana Chrzciciela prezentowana Salome, XVIII w. z kościoła pw. Św. Krzyża w Rzeszowie). Wizerunkom św. Jana towarzyszy stół, na którym umieszczono naturalia ważne dla jego leczniczego kultu, takie jak: kapusta i trzy odmiany bylicy.

Stanisław Drabczyński, Głowa św. Jana Chrzciciela, rzeźba, głowa, sztuka współczesna, niezła sztuka
Stanisław Drabczyński, Głowa św. Jana Chrzciciela | 2009 r., kolekcja prywatna, Kraków, fot. Bożena i Lech Okońscy

Ikonografię św. Walentego – bardzo ważnego taumaturga anty-padaczkowego prezentuje XVIII-wieczny obraz ze zbiorów Muzeum Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie. Jako patroni od epilepsji zostali na ekspozycji zaprezentowani również Trzej Królowie (XVII-wieczny obraz z kościoła pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Lidzbarku Warmińskim), których leczniczy kult (oparty głównie na posługiwaniu się amuletami) był niezwykle popularny w całej Europie.

Z kolei manię taneczną portretuje rycina z 1642 r., pt. Pielgrzymka epileptyczek do kościoła św. Jana Chrzciciela w Molenbeck, autorstwa Hendrika Hondiusa, pochodząca z kolekcji prywatnej Pana Emila Przepiórskiego. Grafika przedstawia trzy chore kobiety, prowadzone przez mężczyzn do kościoła św. Jana Chrzciciela w Molenbeck. Molenbeck słynęło również z uzdrawiającego źródła popularnej niebiańskiej uzdrowicielki św. Gertrudy de Nivelles. Rycina powstała według jednego z trzech rysunków Petera Breugla, posiadających wspólny temat i ilustrujących otwarty pejzaż z pochodem osób chorych (epileptyków lub taneczników). Plaga tanecznictwa trwała na terenie Europy Zachodniej od wieku XI do XVII i pojawiała się przede wszystkim na obszarze Niemiec, północno-wschodniej Francji, Niderlandów i Włoch. Co interesujące, korowody ludzi oszalałych w tańcu odbywały się zazwyczaj w miejscach leżących na szlakach pielgrzymkowych.

Dotkniętych tanecznictwem określano jako szalonych czy opętanych przez złego ducha, dlatego bardzo często starano się leczyć ich za pomocą egzorcyzmów czy oddając w opiekę dwóm szczególnym świętym: św. Janowi Chrzcicielowi i św. Witowi. Niekiedy leczono ich muzyką, która w pewien sposób dawała możliwość okiełznania tancerzy i poddania ich kontroli rytmu. Dzisiaj proceder szalonych tańców odczytuje się najczęściej jako formę zbiorowej histerii, być może powstającej wskutek doświadczania przez ówczesnych ludzi ogromu wojen, biedy i głodu. Taniec mógł stanowić swoistą formę psychicznego oczyszczenia, uzdrowienia myśli z traumatycznych codziennych zdarzeń, z którymi ludzie żyjący setki lat temu nie potrafili sobie poradzić. Rysunki Petera Breugla oraz grafika Hendrika Hondiusa stanowią niemalże kronikarski zapis ówczesnych praktyk leczniczych, w których niezwykle ważną rolę odgrywała wiara w tzw. Boską Medycynę.

Kurator: Jowita Jagla

Szczegóły

Początek:
10 maja 2024
Koniec:
9 lutego 2025
Kategoria Wydarzenie:
Witryna internetowa:
https://muzeumkopernika.pl/de-morbis-capitis-et-tristitia-animae-o-chorobach-glowy-i-smutku-duszy/

Miejsce wydarzenia

Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku | Dział Historii Medycyny
ul. Stara 6
Frombork, 14-530 Polska
+ Google Map
Telefon:
55 243 75 62
Witryna internetowa:
https://muzeumkopernika.pl/dzial-historii-medycyny/#
NIEZŁA SZTUKA © 2024. ALL RIGHTS RESERVED.